sobota, 20 lipca 2013

Trzy nurty - Dom Tomasz z Akwinu


Trzy nurty
 
napisał Dom Tomasz z Akwinu


 Od pewnego czasu pojawiły  się  w Tradycji trzy nurty.

 Pierwszy, wierny  zaleceniom arcybiskupa Lefebvre’a, mówi nadal: "Żadnego praktycznego porozumienia bez nawrócenia Rzymu". To jest głos rozsądku i wiary. Nurtem tym poniewiera się dzisiaj, ponieważ on   mówi, a  mówi, bo Święty Paweł powiedział nam: "sercem bowiem wierzy się ku sprawiedliwości,  ustami zaś wyznaje się ku zbawieniu" (Rom.10: 11).

Drugi, stara się o tak zwane "konieczne  pojednanie" z Kościołem soborowym. To jest podejście  sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, sprzeczne z zaleceniami arcybiskupa Lefebvre’a  i  z uchwałami Kapituły Generalnej z roku 2006, która powtarzała: "Żadnego praktycznego porozumienia bez konwersji  Rzymiu."

Ten drugi nurt nie opiera się nie na doktrynie, ale na dyplomacji i na nadużyciu władzy. Dyplomacji w stosunku do   Rzymu, nadużyciu  władzy w stosunku do dobrych kapłanów, zastraszanych  i ściganych oraz  także w stosunku do wiernych pozbawianych  sakramentów.

Trzeci nurt  uplasował się między dwoma pierwszymi. Nurt ten myśli raczej, jak pierwszy. Nie wierzy w to "konieczne pojednanie", ale czeka i milczy. Ta postawa  odzwierciedla wśród wielu księży i ​​wielu wiernych niepokój przed tym, co może się zdarzyć. Bóg jeden zna dramaty w rodzinach, wspólnotach  i powśród księży. Wierni i księża dobrze wiedzą, że jeśli zaczną mówić przeciwko polityce Menzingen, konsekwencje będą brutalne, jak widzieliśmy to już w Meksyku i gdzie indziej: wierni pozbawieni  komunii świętej, rozgrzeszenia, kapłani przenoszeni, wydaleni lub skazani na  do przymusowe milczenie ...

Ta trzecia postawa  wykazuje zresztą   tendencję do znikania, ludzie znajdują swoje miejsce bądź w pierwszej,  bądź w drugiej. A to dlatego, że takie zachowanie z definicji  jest niestabilne, choć przynajmniej u wiernych, może ono trwać dłużej. W Japonii katolickie rodziny  zachowywały  milczenie na temat ich wiary  przez ponad dwa stulecia. Niektórzy wierni będą może milczeć przez  dłuższy czas, jeśli będą się czuli zagrożoni   pozbawieniem ich  sakramentów, szkół, itp..

Ale wśród księży, a zwłaszca  ​​biskupów, taka postawy ma tendencję do szybkiego zaniku, na skutek wyboru przejścia  ku pierwszemu lub drugiemu stanowisku. Biskup Tissier de Mallerais był w pierwszym nurcie pisząc ze swoimi współbrćmi  biskupami list   z 7 kwietnia 2012 r. do Rady Generalnej. Jego przedsięwzięcie było prywatne, ale jego myśli były znane. Później udzielił wywiadu dla Rivarol i nie ukrywał swojej myśli w rozmowach  z licznymi kapłanami. Pomimo to jego pozycja pozostała dyskretna.

Ale stopniowo, bp Tissier przeszedł do trzeciego nurtu, tego nurtu milczenia z czasem coraz głębszego, niestabilnego nurtu, a w   obecnej chwili pełnego niebezpieczeństw. Biskup Tissier nie tylko sam coraz dłużej milczał,  ale radził  też innym, żeby zamilkli. "Gdy pasterze zamilkną, psy szczekają" odpowiedział mu bohaterski ksiądz Chazal.

Wilk wszedł do owczarni. Musimy krzyczeć. Ale biskup Tissier milczy. Dlaczego? Bo uważa, że strategia  biskupa Fellaya się udała  i,  że ostatecznie,  nie  była aż taka zła. Ale pozwólmy mu  mówić. Chodzi tu o prywatny list  z dnia 11 marca 2013 roku. Wolno mu sprostować swoje myśli, ale oto co  napisał do autora tych wierszy: "Polityka FSSPX w stosunku do  Rzymu, aż do i łącznie z  Kapitułą Generalną w roku 2006, była oczekiwaniem na konwersję Rzymu zanim podejmie się starania  o  kanoniczną strukturę. Ale ta politykę tę   biskup Fellay zmienił w latach 2011-2012 w wyniku całkowitej opozycji,  jaka ujawniła się podczas naszych rozmów z Rzymem. Nadzieja na jakąkolwiek   pełną konwersję Rzymu nie była możliwa. Więc biskup Fellay próbował przetestować Rzym w sparawie naszej  krytyki Soboru. Żeby Rzym zaakceptował  przynajmniej naszą krytykę Soboru. Spodziewano się, że Rzym ustąpi. Jednak w dniu 13 czerwca 2012 roku, Rzym (poprzez kardynała Levada’ę) utrzymał  wymóg akceptacji Soboru jako  "magisterialnego"   (1).  I bp Fellay, odmawiając na to zgody,  niczego nie podpisał. To wszystko. Biskup Fellay nie podpisał niczego i nic się nie stało, i nie zostaliśmy "ekskomunikowani",  jak groził nam kardynała Levada. A Benedykt XVI  wycofał się,  widząc, że uczynił "wszystko, co mógł" aby doprowadzić nas spowrotem do Soboru, a to się nie udało. Tak się ma   ta sprawa. "
"A zatem, Drogi Ojcze, niech Ojciec nie rusza  do walki z biskupem Fellayem, bo ostatecznie, w rezultacie, jego strategia się powiodła: nic nie niszcząc, nic nie łamiąc, utrzymuje on relację z Rzymianami, która może  znowu ruszyć z miejsca  z nowym  Papieżem, jeszcze i zawsze w oparciu o doktrynę. "

«Zawsze doktrynalna polityka  »
Jak możemy zauważyć, bp Tissier jest bliższy  bp Fellayowi. Możnaby pomyśleć, że czyni tak próbując ratować  Bractwo, zachować je w jedności i zawrócić je na właściwe  tory bez uszczerbku. Jest to godne pochwały pragnienie, ale jego efekt  jest katastrofalny. Powiedzieć  "ostatecznie  jego strategia się powiodła ", to przyznać bp Fellayowi zbyt wiele. Jeżeli umowa nie została podpisana w dniu 13 czerwca, to stało sie tak w  wyniku  manewru dokonanego w ostatniej chwili  przez papieża i biskupa Fellaya, którzy nie chcieli  spowodować rozłamu w Bractwie i dokonania przez bp Tissiera  konsekracji nowych tradycyjnych biskupów. To nie była rekompensata za zdecydowanie naganą politykę biskupa Fellaya.

Biskup Fellay zmienił decyzje Kapituły Generalnej z 2006 i dąży ku   porozumieniu z Rzymem w  języku więcej niż niejednoznacznym. Mówi okropności, których nigdy nie słyszeliśmy z ust arcybiskupa Lefebvre’a, okropności, jakie tylko  członkowie grupy Ecclesia Dei są w stanie powiedzieć ... A to wszystko jeszcze przed podpisaniem umowy. Co  zatem będzie robił, jeśli dojdzie w przyszłości do jej podpisania ?

Jeśli jakaś strategia bp Fellaya okazała się  skuteczna, to ta, która pozwoliła mu na zakneblowanie całej wewnętrznej reakcji  Bractwa. Nawet biskup Tissier, tak utalentowany, a zarazem tak  stanowczy we wskazywaniu  błędów czy herezji obecnych Papieży, zamilkł wobec  zwrotu Bractwa o 180 º w stosunku do decyzji Kapituły Generalnej z roku 2006. Nie mówi też nic na temat dziwnych deklaracji biskupa Fellaya.
Ale niektórzy powiedzą mi: czy  deklaracja z czerwca 27 nie kładzie ostatecznego kresu tej sprawie ? Czego oczekujecie, aby  uznać, że Bractwo nie zmieniło swojej   doktryny i swojej orientacji?

  Prawdą jest, że obecność biskupa Tissier u boku biskupa Fellaya może na pierwszy rzut oka sugerować, że brak podstaw doktrynalnych u  bp Fellayja  zostanie zrekompensowany, i że prawowita promulgacja nowej mszy, przyjęcie nowego Kodeksu, ważności wszystkich sakramentów według nowego rytuału (łącznie z bierzmowaniem  itp.) znikną  już z  porządku dziennego.  Jednak można się  obawiać raczej czegoś innego, bo deklaracja z 27 czerwca 2013 utrzymuje  zamęt  na temat nowej mszy: nigdzie nie zostało sprecyzowane, że nie jest ona prawowicie promulgowana. A co do pozostałych paragrafów deklaracji, wymagają one bardzo uważnego przestudiowania  z powodu sprzecznych wypowiedzi bp Fellaya.

Z wiarą w  powrót Bractwa do wytycznych arcybiskupa Lefebvre’a poczekamy, aż furtka do układu bez  konwersji Rzymu zostanie  zamknięta. Jednakże, jeśli strategia bp Fellaya  była dobra, według słów bp Tissier, ta sama strategia  może być wznowiona. Nie, furtka nie jest  zamknięta.  Biskup Tissier,  tak potwierdzając   strategię biskupa Fellaya (to znaczy, słowami  żeby "Rzym przyznał nam przynajmniej możliwość krytykowania Soboru "), oświadcza, że nie jest przeciwny praktycznej umowie  bez zgody doktrynalnej. Deklaracja z dnia 27 czerwca mówi to wyraźnie w paragrafie 11-ym, w którym domaga się możliwości   krytykowania błędów. Postępowanie Menzingen wobec tylu  kapłanów,   wiernych i  zaprzyjaźnionych   wspólnot  potwierdza uporczywe trwanie Rady Generalnej Bractwa  w tej nowej orientacji.

  Niektórzy mówią, że Menzingen przyznaje się do pomyłki. To nie jest prawda, wręcz przeciwnie. Biskup Fellay wyraźnie powiedział, że nie uważa aby popełnił jakiś błąd, z wyjątkiem  niewłaściwego zrozumienia intencji Papieża (cf. aneks  nr 4 List-okólnik do kapłanów Bractwa z  31 października 2012 opublikowany przez truetrad.)
Gdyby biskup Fellay żałował swojej postawy,  wszyscy ci, którzy zostali ostatnio ukarani i wydaleni z FSSPX  na skutek tego kryzysu, byliby chwaleni i ponownie włączeni w  Bractwo.

  Ale to nie wszystko. Przełożony Generalny używa teraz nowego języka, który stwierdza, że ​​wolność religijna w tekstach Vaticanum II  jest "bardzo, bardzo ograniczona"; istnieje jego oświadczenie na temat Soboru, którego doktryny nie są - jak mówi - całkiem takie, jak myśleliśmy  (cf. wywiad z biskupem Fellayem dla CNS, 11 maja 2012 r.), jest odpowiedź Rdy Generalnej na list trzech biskupów z  14 kwietnia 2012 ;  to wszystko należy zachować w pamięci.
My oczekujemy od  Menzingen jasnego zachowania, ponieważ w sprawach dotyczących wiary nie ma miejsca na półśrodki. W sprawach dotyczących wiary istnieją tylko dwa obozy : ten - Naszego Pana i ten - jego wrogów.  Jeżeli Henryk V nie chciał przyjąć korony, bo musiał komponować  z Rewolucją, tym bardziej my, nie możemy komponować z wrogami Powszechnego panowania Naszego Pana.  

Powie się  nam, że w sprawach ludzkich, musimy komponować, albo  nigdy nie zobaczymy  końca tego kryzysu. A na to odpowiadamy  za biskupem Freppelem, że Bóg nie wymaga od nas zwycięstwa, ale walki. Znosić  słabości ludzkie, tak. Wszyscy je mamy. Ale zaakceptować kompromisy doktrynalne, tego nie możemy. Non possumus.
Niech Maryja przyjdzie nam z  pomocą. Ona w najwyższym stopniu ma wstręt do   grzechu i błędu. O ten wstręt prosimy, o ten wstręt,  który jest przymiotem   Niepokalanej. Na koniec jej Serce zatriumfuje, a my razem z nim, to jest nasza mocna nadzieja. Oczekujemy tego, nie dzięki naszym zasługom,  bo wiemy, że nie  zasłużyliśmy, ale dzięki Jej  matczynej dobroci. Jak mówiła św  Teresa od Dzieciątka Jezus: "Proście, proście, On wam da  nie dlatego, że  zasługujecie na to, ale dlatego, że jest dobry." To od dobroci Boga i  Tej, którą nam dał za matkę  śmiemy z nadzieją oczekiwać już obiecanego,  ostatecznego zwycięstwa. "Na koniec moje Niepokalane Serce zatriumfuje".

Dom Tomasz z Akwinu

Przypis bp Tissier de Mallerais :

(1) I Benedykt  XVI swoim listem do bp  Fellaya  z dnia 30 czerwca 2012.