czwartek, 31 stycznia 2013

Zdjęcia z wizyty księży Pfeiffera i Hewko w Brazylii, kaplica w Ipatinga. Wiadomości Ruchu oporu w Ameryce Południowej



Zdjęcia z wizyty księży  Pfeiffera i Hewko w

Brazylii,  kaplica w Ipatinga.

 Wiadomości Ruchu oporu  w Ameryce Południowej

Księża Pfeiffer i Hewko są obecnie (do 6 lutego) w Brazylii i odwiedzą również inne kraje Ameryki Południowej gdzie organizują Ruch oporu.


Ks. Pfeiffer (od lewej), jeden z wiernych z Ipatinga i ks. Hewko.
Quito będzie centrum Ruchu oporu dla Ameryki Południowej. Jeżeli dobrze zrozumieliśmy wyjaśnienia ks. Pfeiffera (na początku kazania z dnia 20 stycznia w Postfalls) podejmą się tego obaj księża. Nasi księża odwiedzili też klasztory Dom Tomasza z Akwinu (6 lub 7 mnichów) i o. Britto Jahir de Souza (12 mnichów). Oto kilka zdjęć z ich wizyty w kaplicy Chrystusa Króla w Ipatinga (Brazylia). Odwiedzili oni w sumie pięć kaplic Ruchu oporu w tym kraju po czym zbiorą się z  6 do 8 kapłanami z Ameryki Południowej.
Przypomnienie: kaplica Ipatinga potrzebuje darowizn do  zakończenia prac budowlanych. W tym celu można skontaktować się z blogiemStowarzyszenia św Atanazego.
Telefon: 31-88674393, lub 94320809. Zdjęcia prac są zamieszczone po fotografiach z wizyty naszych kapłanów. W Ipatinga praca wre!


















Fotografie z prac w kolejności chronoligicznej


Ksiądz  Cardozo odwiedza budowę.







Nadszedł dzień pierwszej Mszy św. w kaplicy.


środa, 30 stycznia 2013

Ksiądz Bertrand Lundi : pod herbem Benedykta XVI



Ksiądz Bertrand Lundi  : pod herbem

Benedykta XVI




Ksiądz Bertrand Lundi  podczas swoich święceń kapłańskich miał na sobie ornat z wyhaftowanym  herbem papieża Benedykta XVI. Swoje    kapłańskie życie zaczyna on od oficjalnego noszenia  herbu głównego  w naszych czasach niszczyciela Kościoła. Herbu papieża, który wcześniej był filarem Soboru Watykańskiego II, herbu przyjaciela członków loży  B'nai B'rith, których   ciepło przyjmował w dniach  18 grudnia 2006 i 12 maja 2011, mówiąc:

"Drodzy przyjaciele, szczęśliwy jestem z powitania delegacji Międzynarodowej loży B'nai B'rith  przy okazji jej wizyty w Watykanie. W następstwie  ogłoszenia Deklaracji Nostra Etate  Soboru Watykańskiego II w 1965, przedstawiciele loży B'nai B'rith  wielokrotnie składali wizyte  Stolicy Apostolskiej. Dziś, w duchu  zrozumienia, szacunku i wzajemnego uznania, które rozwija się między naszymi społecznościami, witam was, a za waszym pośrednictwem wszystkich tych, których reprezentujecie. "

To jest herb papieża, który wypowiedział wiele herezji, herb tego, który  lubi czarowników voodoo, modli się z protestantami i muzułmanami, herb człowieka odpowiedzialnego za utratę milionów dusz. Niektórzy [z księży] umieszczają na swoim ornacie  Matkę Boską. Ksiądz Lundi wybrał  Benedykta XVI :  każdy ma swojego   patrona !

Jednakże, blog Avec l'Immaculée  nie ma zamiaru   zbyt surowo oceniać  tego młodego kapłana. On jest ofiarą złego wpływu swojego przełożonego  i zadawala się podążaniem za  nowym duchem Bractwa Św. Piusa X. Ksiądz Lundi  jest dobrą ilustracją słów arcybiskupa Lefebvre (Fideliter nr 70, s. 6) : "To nie podwładni kształtują  przełożonych, ale przełożeni kształtują podwładnych." Modlimy się do Najświętszej Dziewicy, aby otworzyła ks. Lundi  oczy, i aby stał się równie żarliwym anty-liberałem, jak jest teraz żarliwym  vis-à-vis Benedykta XVI.

To małe zdarzenie przywołuje inną ważną refleksję : istnieje ryzyko, że coraz liczniejsi będą nowo wyświęceni kapłani  Bractwa św Piusa X, którzy, jak ks. Lundi, przylgną do tego nowego ducha. Dlatego jeśli chcemy uniknąć ryzyka zakażeniem liberalizmem, seminarium księży  Pfeiffera i Chazala jest niezbędne. Niech młodzi ludzie mający powołanie kierują się do ich seminarium, a nie do seminariów  Bractwa. Abp Lefebvre, jako młody kleryk był liberałem i uratował go  Ojciec Le Floch we francuskim seminarium w Rzymie. To Ojciec Le Floch go uformował.

Naszym dziesiejszym Ojcem Le Floch  jest o. Pfeiffer. Oddajcie się pod właściwy wpływ, a nie pod wpływ dwuznacznego języka  biskupa Fellaya. Nikt nie zna swoich własnych sił i jeżeli istnieje pewniejsze doktrynalnie rozwiązanie, należy  je  wybrać. Ponadto wyjazd do  Stanów Zjednoczonych pozwoli wam na poznanie drugiego języka, jak ks. Chazalowi, a to znacznie pomoże wam w przyszłym apostolstwie ... Więc nie wahajcie się! Lepsze jest ubóstwo Nazaretu ze zdrową doktryną  w Bostonie (Kentucky) niż dwuznaczny język w pięknych  budynkach Flavigny, Ecône lub Winona.

Ci, którzy chcieliby skontaktować się z ojcem Pfeifferem, mogą napisać do InDominoSperavi, dział kontakt tego bloga (zakładka powyżej), a my wyślemy wam jego  dane.



O wypowiedzi kardynała Cañizares : biskup Fellay wyjaśnia.



O wypowiedzi kardynała Cañizares :
 biskup Fellay wyjaśnia.




Przypomnijmy fakty:

W dniu 15 stycznia 2013, kardynał Antonio Cañizares, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów powiedział w wywiadzie: "Biskup Fellay kierujący Bractwem św Piusa X  przyszedł raz do mnie, jak i inny, i powiedział, że wraca z  klasztoru  [red: novus ordo] koło Florencji, i że jeśli arcybiskup Lefebvre widziałby Mszę św. odprawianą tak, jak tam to ma miejsce, to nie podjąłby kroków, jakie podjął. Mszał tam używany, to  jest Mszał Pawła VI w swojej rzeczywistości jak najbardziej dosłownej. "

Chcieliśmy się dowiedzieć, czy biskup Fellay  naprawdę powiedział te słowa, czy może kardynał Cañizares skłamał. Zgodnie z oświadczeniem biskupa Fellaya, okazuje się, że kardynał powiedział prawdę, a biskup Fellay faktycznie wypowiedział te niesamowite słowa. Ale mówi on, że zostały błędnie zinterpretowane... Oto tłumaczenie z angielskiej strony sspx.org:

"Jak to często bywa w takich okolicznościach, to zdanie zostało błędnie zinterpretowane : wyjaśniłem kardynałowi Canizares  (a było to pięć czy sześć lat temu), że liturgiczne nadużycia wywołały wśród nas ostrą reakcję. I tak się dzieje jeszcze dzisiaj, w tym sensie, że nadużycia i świętokradztwa w świętej liturgii pomogły wiernym, a nawet księżom, pełniej i szybciej zrozumieć głębokie wady i niebezpieczeństwo Novus Ordo - bo istnieje związek między nową Mszą i nadużyciami. Nadużycia przyczyniły się do udowodnienia, że nasze stanowisko jest słuszne:. To znaczy, że nowa msza sama w sobie nie jest dobra.

Ale od już samego  początku, a jeszcze przed zaistnieniem nadużyć, arcybiskup Lefebvre  odmówił odprawiania Novus Ordo Missae. Ponieważ poważne braki i cała reforma [soborowa], dokonana w duchu ekumenicznym, daje jej [Mszy] posmak protestancki. Nowa msza zagraża wierze katolickiej na co wyraźnie wskazują pozostające w bezpośrednim związku z odprawianiem Novus Ordo liczne przypadki wiernych i kapłanów, którzy stracili wiarę. Jednak przez jakiś czas - i zanim te niekorzystne skutki zostały wyraźnie ujawnione - Arcybiskup Lefebvre nie zabraniał stanowczo udziału w nowej mszy. Dopiero po kilku latach zabronił seminarzystom uczestniczenia w nowej mszy podczas ich wakacji. "
Komentarz :

Blog  Non possumus powtarzając za blogiem  Syllabus  zaznacza w tej sprawie, że  biskup Fellay faktycznie wypowiedział to zdanie, ponieważ nie zaprzecza. Zauważa również, że bp Fellay nie mówi: "Nowa Msza jest zła." Łagodzi swoje słowa mówiąc, że  " nie jest dobra sama w sobie."

Czy  bp Fellay  mówiąc  tak do  kardynała  chciał pochwalić mnichów, którzy  godnie odprawiali ryt Pawła VI i sugerował, że  Mszę Pawła VI właściwie odprawiana nie jest aż tak zła ? Czy  po prostu posłużył się  tym przykładem dla zilustrowania swojej teorii na temat tego co zrobiłby, lub nie  abp Lefebvre ? W jakim duchu to mówił? Prawdopodobnie nie dowiemy się nigdy. Bądźmy nadal uważni.

Skorzystajmy  z tej okazji, by zacytować abp Lefebvre :.. "Nie, to nie  z czystego przypadku lub formy zewnętrznej ta   masza jest zła. Jest w niej  coś  co jest naprawdę złe. Została  zrobiona na wzór mszy Cranmer’a i tej z Taizé (1959). Jak już zresztą mówiłem to w Rzymie moim rozmówcom: to jest zatruta msza ! " (‘’Marcel Lefebvre’’ autorstwa bp Tissier de Mallerais rozdz. 17, s.. 491)


wtorek, 29 stycznia 2013

Mgr Williamson–LIBERALIZM – BLUŹNIERSTWO


Mgr Williamson–LIBERALIZM–BLUŹNIERSTWO



 Komentarz eleison nr 289

LIBERALIZM – BLUŹNIERSTWO

Czy liberalizm jest naprawdę tak straszny jak się mówi ? Tę czy tamtą osobę oskarża się, że jest «liberałem», a jednak wielu z tych oskarżonych zdecydowanie zaprzecza słuszności przydawania im takiej etykietki. Kto ma rację ? Oskarżyciele czy oskarżony ? Ponieważ "liberalizm" to jedna nazwa dla wszechstronego błędu współczesności odpowiedzialnego za zrzucenie niezliczonych  dusz w ogień Piekła, z pewnością zasługuje na jeszcze jedno rozważenie.

Jednak wolność odnosi się do tego, od czego jestem wolny (takie czy inne  ograniczenie), lub odnosi się do tego, do czego  jestem wolny dla (osiągnięcia takiego czy innego celu). Te dwa aspekty wolności, wolność negatywna  od ograniczeń istnieje przed  pozytywnym celem w czasie, lecz równocześnie  po nim ze względu na ważność. [Ta negatywna wolność] jest pierwsza  w czasie [przed pozytywnym celem], bo jeśli coś mnie ogranicza w osiągnięciu celu, to nie ma mowy  o osiągnięciu tegoż celu. Z drugiej strony, [ negatywna wolność]  jest po [pozytywnym celu] co do ważności, bo  wartość nie-przymuszonej woli zależeć będzie  od wartości celu, dla którego użyje się to nie-przymuszenie. A więc trzymanie noża uwalnia mnie od  bezbronności, i jeżeli użyję tej wolności-od [od  bezbronności] do pokrojenia dania do zjedzenia, ta wolność-od jest dobra, ale jeżeli użyję jej [wolność-od] do pokrojenia mojej babci, ta sama wolność-od [od bezbronności] stanie się mordercza.

A to co robi liberalizm, to to, że wolność-od [od  bezbronności] staje się jedną z wartości, albo nawet najwyższą wartością samą w sobie, niezależną od wolności-do [celu] dobrego, albo złego, dla którego użyję tej  wolności-od [od bezbronności].

Zatem, wartość wolności-od stała się  niezależna od dobrego lub złego celu, niezależna od dobra i zła. Ale różnica między dobrem a złem jest istotną częścią Bożego stworzenia, ustanowioną począwszy od zakazanego owocu w ogrodzie Eden, aby  człowiek mógł dokonać wyboru pomiędzy Niebem a Piekłem. A więc umieszczenie braku przymusu [ograniczeń]  człowieka  przed prawem Bożym jest stawianiem człowieka przed Bogiem.

Będąc  zatem negacją implicite  moralnego prawa Boga, prawości i nieprawości, liberalizm niejawnie wypowiada wojnę  Bogu, umieszczając ludzkie "prawo" do wyboru przed  boskim prawem do rozkazywania. Jednakże, jak abp Lefebvre powiedział, istnieje 36 różnych odmian Liberałów, nie wszyscy więc zamierzają wypowiadać wojnę Bogu. Ale wojna z Bogiem pozostaje logiczną konkluzją  liberałów, dla których najwyższą  wartością jest wolność, i z tego powodu wielu z nich uważa, że wszystko jest dozwolone. Ponieważ Bóg i Jego zasady zostały zdegradowane, wielbienie  wolności staje się dla liberałów ich zastępczą  religią, religią bez zasad, z wyjątkiem ich  własnej woli.

Ponadto, będąc religią zastępczą, musi ona usunąc prawdziwą religię, która stoi jej na drodze, tak więc  liberałowie w naturalny sposób stają się  krzyżowcami walczącymi z prawem Bożym po wszystkie krańce Jego  stworzenia : mażeństwo wolne od  płci, rodzina wolna od dzieci, Państwa  wolne od  władzy, życie wolne od moralności i tak dalej. Taka wojna przeciwko Bożej rzeczywistości jest absolutnie szalona, a jednak liberałowie, robiący wrażenie tak  łaskawych dla bliźnich, których "uwalniają" mogą w rzeczywistości  być wielce okrutni w stosunku do   każdego, kto ośmieli się stanąć na  drodze ich krucjaty. Brak poczucia  obowiązku przestrzegania jakiejkolwiek przyzwoitości w miażdżeniu antyliberałów należy do logiki ich zastępczej religii, wszak ci [antyliberałowie] nie zasługują na żadną litość.

Przez 20 wieków Kościół katolicki potępiał takie szaleństwo. Jednakże, podczas Soboru Watykańskiego II, Kościół oficjalny otworzył mu drzwi,  głąsząc na przykład ("Dignitatis Humane"), że każde państwo musi chronić  raczej "wolności-od" wszelkich cywilnych przymusów jego obywateli w sprawach  religii niż  ich "wolności-do" praktykowania prawdziwej religii.
A teraz, przywódcy pewnego katolickiego Bractwa chcą je oddać pod zwierzchnictwo Rzymian Vaticanum II. Dla prawdziwej religii takie działanie jest, jak nazwał to abp Lefebvre, "Operacją Samobójstwo". Ale po prawdzie, liberalizm jest  z natury samobójczy.
Kyrie eleison.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Komentarz do wypowiedzi biskupa Fellaya



Komentarz do wypowiedzi biskupa Fellaya



Paul Chaussée podał nam ostatnio kilka  cennych informacji: umieszczone wkomentarzach  dotyczących listuarcybiskupa Di Noia na forum Un évêque s'est levé wypowiedzi biskupa Fellaya  na zakończenie Kongresu w Wersalu, z dnia 6 stycznia 2013, zasługują na publikację:

"Obawiam się, że jeśli pójdziemy w kierunku zbyt  wielkich teorii, przypiszemy całe dobro, lub całe  zło nie wiedzieć czemu. Nie, to nie jest  gatunek pytań,  na które będziemy musieli odpowiedzieć kiedy staniemy przed Bogiem u schyłku  naszego życia. On nie zapyta nas: «Czy  wierzyłeś, że  koniec świata miał nastąpić w dniu 21 grudnia 2012 roku ?» Nie, to nie takie pytania nas czekają. Nie bardziej niż na temat Pawła VI czy Soboru. Paweł VI odpowiada przed Bogiem za to, co zrobił, i to nie my będziemy odpowiadać za niego. Natomiast odpowiemy za to, co my zrobiliśmy, co my powiedzieliśmy. "

Komentarz  :
Blog Avec l'Immaculée uważa tę refleksję za  szokującą. Taki dyskurs ponownie jest na ustach przełożonego  Bractwa. Przeciwnie, zawsze uczono nas  w kaplicach Bractwa, że mamy poważny obowiązek kształcenia się. Otrzymaliśmy sakrament bierzmowania. Bierzmowany  musi się kształcić, aby umieć stanąć w obronie  swojej wiary. Mamy też obowiązek apostolstwa. Doktryna i prawda nie może pozostawać w ukryciu.

Mówi się o  beatyfikacji okropnego papieżaPawła VI. Naszym obowiązkiem jest  zbadanie życia tego papieża, aby ujawnić  ohydę tej [zamierzonej] kanonizacji. Naszym obowiązkiem jest też dokładne poznanie Soboru, aby   zrozumieć obecny kryzys ...

A teraz, gdy bp Fellay mówi i pstępuje odwrotnie do tego, co mówił i robił w przeszłości,  naszym obowiązkiem jest podwojić wysiłki w celu   uzupełnienia niedostatków jego władzy i milczenia, a także wieloznaczności czy niewłaściwości wypowiedzi niektórych kapłanów Bractwa. Gdzie są badania Bractwa na temat zasadności  kanonizacji Pawła VI? Dlaczego nie publikuje się studium ks Villa ?

Na Sądzie Ostatecznym, Nasz Pan zażąda od nas zdania sprawy z udziału w walce, która toczy się między dwoma państwami, tym Boga i tym szatana: "Ty, którego obdarzyłem  bardziej niż innego, dając ci zrozumienie kryzysu w Kościele, dobrą doktrynę i dobre sakramenty, co uczyniłeś z tymi wszystkiemi  łaskami? Czy  wykorzystałeś je do ratowania twoich  braci? Czy broniłeś prawdy?" Bóg zapyta nas o  niewykorzystane talenty. Grzech zaniechania istnieje! Jeżeli mogliśmy publicznie wypowiadać się przeciwko kanonizacji wroga Kościoła, a w milczeniu pozwoliliśmy na ten  skandal, Nasz Pan skaże nas na Sądzie Ostatecznym.

Będziemy uznani za winnych jeżeli mogliśmy krytykować Vaticanum II i bronić w ten sposób Kościół, a nie uczyniliśmy tego.

Biskup Fellay, jak wynika z jego  refleksji, jest teraz w trakcie  wprowadzania polityki milczenia na temat modernistycznych błędów. Przygotowuje umowę z Rzymem, i jak wydaje się tutaj, jest zgodny z zawoalowaną wypowiedzią abp Di Noia, który żąda od Bractwą umiarkowania w krytykowaniu. Pierwszy z sześciu warunków określonych przez kapitułę, jak się spodziewaliśmy, jest już poważnie kwestionowany. Wyłania się taki sam schemat, jak we wszystkich poprzednich przyłączaniach [do Rzymu] : głosi się, że będziemy bronić prawdy głośno i wyraźnie, a równocześnie dzieje się coś wręcz przeciwnego, stopniowo wchodzi kompromis i zapanowuje milczenie. Ta wypowiedź  biskupa Fellaya jest kolejnym krokiem w tym kierunku.





niedziela, 27 stycznia 2013

Czy mamy dążyć do "jedności" z Benedyktem XVI?




Czy mamy dążyć do "jedności" z Benedyktem XVI?

przez InDominoSperavi



Ten kapłan, jezuita i hinduski tancerz, jest w pełnej komunii z Benedyktem XVI podczas swojego bluźnierczego tańca w kościele.



Ksiądz przebrany w pajaca i celebrujący bluźnierczą Mszę jest w pełnej komunii z Benedyktem XVI.




Ksiądz celebrujący mszę dla masonów jest w komunii z Benedyktem XVI.

Ci trzej księża są w jedności z Benedyktem XVI.

  

Tradycyjny biskup, który zadawala się odprawianiem takiej samej Mszy   jaką odprawiał święty Proboszcz z Ars NIE JEST  w jedności z Benedyktem XVI, ALE (szaleństwo!) koniecznie chciałby być chociaż ten świętokradzki (por. Asyż, na przykład ) i heretycki papież (por. Dziwna teologia Benedykta XVI autorstwa bp Tissier de Mallerais) nie nawraca się. Zamiast tego, mianuje heretyka bp Müllera na  szefa Kongregacji Nauki Wiary.

Jeżeli pewnego dnia bp Fellay zostanie uznany za będącego w pełnej komunii z Benedyktem XVI, tym samym będzie w pełnej komunii z hinduskim, bluźnierczym księdzem, z księdzem-clownem, księdzem masońskofilem...

Tak postępując, on przestanie być w komunii z Panem Jezusem Chrystusem.

Jeśli pewnego dnia podpisze umowę ze Świętą-Pułapką  (jak mówi  Hugo z forum Un évêque s'est levé), nie pójdziemy za nim tą zgubną drogą, zagubi się sam, bez nas.

Przeciwnie, powie się, można  być w jedności z papieżem odrzucając równocześnie te świętokrackie akty... NIE ! Bo  jeżeli te osoby  nie są surowo karane przez Papieża, otrzymują od niego milczącą  zgodę, a więc są uważane za będące w komunii z Nim,  jako część świętych obcowania ! Nie możemy przez nasze pojednanie z takim papieżem, zgadzać się na tę  smutną komedię i być akceptowani jako jedna z wielu wrażliwości  pośrodku tych okropności.
W ‘’świętych obcowaniu’’, nie można się  decydować na : jestem w jedności z tym, ale nie z tamtym. A więc być oficjalnie uznanym przez papieża, który ściska rękę  czarownikom voodoo i akredytuje te świętokradztwa kapłanów, to jest zgoda na pokojową współpracę   z szatanem.

NB: Oczywiście, nie można być w komunii ze  świętymi popełniając równocześnie świetokradcze akty, lub  akredytując  je. I to jest to bardzo dobry znak, że nie jesteśmy w komunii z tymi, którzy ciężko obrażają Naszego Pana!

Cytaty z abp M. Lefebvre’a, część 3, wyjątki z kazania z 30 marca 1986 na temat Asyżu



Cytaty z abp M. Lefebvre’a, część 3


Wyjątki z kazania  z 30 marca 1986 na temat Asyżu. To był okres, w którym  Abp Lefebvre zastanawiał się czy może papież nie jest papieżem. Avec l'Immaculée a więc i ZNiepokalaną  korzysta z okazji, aby przypomnieć stanowisko jakie zajmuje  nasz bloga na temat sedevakantyzmu  (patrz uwaga 1): w tej kwestii  podążamy za  bp Tissier de Mallerais, który przedstawił swoją opinię w liście z  dnia 28 lutego 2009 r. do księdza Schoonbroodta. Publikujemy wyjątek z tego listu w nocie 2.

(...) Wszyscy wiemy, moi drodzy bracia, moi drodzy przyjaciele, wszyscy wiemy, że jesteśmy świadkami coraz bardziej niepokojącej sytuacji w Kościele. Problem ten istnieje nie od  dziś. Problem pojawia się wraz z soborem, a szczególnie od czasu wejścia soborowych reform. Jednakże, jesteśmy świadkami swego rodzaju eskalacji ekumenizmu praktykowanego  przez papieża i biskupów.

To żadna tajemnica ; rzecz jest zauważalna i widoczna dla wszystkich ; rozpowszechniana przez telewizje i wszelkie środki społecznych komunikacji.  Każdy zdaje sobie sprawę z tego ekumenizmu praktykowanego   dziś przez kościelne władze.

Lecz ten  ekumenizm jest dla nas - dla was też,  jestem tego  pewien - drodzy wierni, drodzy  przyjaciele, poważnym problemem dla naszych sumień. Z naszej strony, chcemy i postanowiliśmy - i nie sądzę, abyśmy mieli zamiar to zmienić: chcemy pozostać katolikami. A katolicyzm dla nas oznacza: zachować wiarę, sakramenty, Najświętszą Ofiarę Mszy, katechizm, który Kościół nauczał, przekazał, jako cenne dziedzictwo przez  dziewiętnaście wieków pokoleniom  katolików.

My sami otrzymaliśmy w dzieciństwie, w naszej młodości, okresie dojrzewania i w wieku dojrzałym, otrzymaliśmy to cenne dziedzictwo i jesteśmy do niego przywiązani jak do źrenic naszych oczu, myśląc, że wiara, która została nam przekazana wraz z wszelkimi środkami koniecznymi do  jej zachowania i utrzymania się w łasce,  są konieczne, ale to  absolutnie konieczne, aby zbawić nasze dusze, aby pójść do Nieba. To nie z innego powodu  chcemy pozostać katolikami, ale aby zbawić nasze dusze.

Więc kiedy miałem okazję ostatnego czwartku powiedzieć wam, moi drodzy przyjaciele, że wydaje się nam, że coraz  bardziej oddalamy się od tych, którzy praktykują ten bezsensowny ekumenizm,  przeciwny katolickiej wierze – powinienem powiedzieć raczej, że pozostając katolikami z postanowieniem pozostania nimi do końca naszych dni, widzimy, że to oni oddalają się od nas, bo my pozostajemy katolikami, a oni  coraz bardziej oddalają się od wyznania  katolickiej wiary, która  jest pierwszym  przykazaniem  ochrzczonego, [to znaczy] wyznawać swoją wiarę.

To nie bezcelowo  nasi chrzestni rodzice wypowiedzieli Credo w dzień naszego chrztu – a następnie  my sami  - podczas sakramentu bierzmowania  powtarzaliśmy to Credo, które przywiązuje nas definitywnie do  do wiary katolickiej. Jednak   pewnym faktem jest, obecnie znanym wszystkim, a  zwłaszcza, od ​​podróży papieża do Maroka, Togo, Indii, i z oficjalnych wiadomości Stolici Apostolskiej  z  ostatnich dni, że  papież miał zamiar udać się do Żydów, aby modlić się z nimi, że papież  zamierzał odwiedzić Taizé, aby modlić się  z protestantami i zamierzał -  sam to publicznie powiedział w Saint-Paul-hors-les-murs  – że chce zorganizować ceremonię, która zbierze   wszystkie religie świata, aby modlić się z nimi o pokój w Asyżu  - z okazji Roku na rzecz pokój, jaki  został ogłoszony przez ONZ,  i który dla ONZ  odbędzie się w dniu 24 października.

Takie są fakty. Czytaliście je  w gazetach,  słyszeliście w telewizji, przynajmniej ci, kórzy  mają telewizory. Co myślimy o tym ? Jaka jest reakcja naszej katolickiej wiary? To, co się liczy, to nie  nasze osobiste odczucie, rodzaj wrażenia czy jakiegoś stwierdzenia. Chodzi o to, aby wiedzieć co na ten temat uważa  Kościół katolicki; co nas uczono, co o tym nam nasza wiara mówi, co mówi na temat tych faktów. Dlatego chciałbym przeczytać wam kilka bardzo krótkich słów, które zebrałem ze Słownika Prawa Kanonicznego kanonika  Naz, ktore są oficjalnym komentarzem  Prawa Kanonicznego będącego prawem Kościoła od  początkow jego istnienia. Prawo kanoniczne wydane  i opublikowane na polecenie papieża Piusa X i opublikowane przez Benedykta XV. Prawo Kanoniczne jest wyrazem prawa Kościoła jakie obowiązywało od dziewiętnastu stuleci. Co mówi na temat tego, co nazywa się communicatio in sacris [wspólne uwielbienie], czyli uczestnictwo w kulcie a-katolickim, udział w niekatolickim kulcie ? Myślę, że to jest właśnie to, co nas interesuje, z czym mamy do czynienia, to jest to, co widzimy: udział papieża i biskupów, w niekatolickim kulcie.

Co o tym mówi Kościół ? Communicatio in sacris  jak mówi Kościół po łacinie : Wspólne uwielbienie z nie-katolikami jest zabronione przez kanon 1258 pragraf  1, który stanowi:

"Zabrania się absolutnie  wiernym asystowania lub aktywnego uczestnictwa w kulcie nie katolików w jakikolwiek sposób".
W jakikolwiek sposób. A oto jak wyjaśnia - i to jest  tylko skopiowane z   oficjalnego komentarza do doktryny Kościoła -:

"Udział jest aktywny i  formalny gdy katolik uczestniczy w kulcie heterodoksyjnym, czyli nie-katolickim,  z zamiarem uczczenia w ten sposób Boga, na sposób niekatolicki".

 Powtarzam :

"Udział jest aktywny i  formalny gdy katolik uczestniczy w kulcie heterodoksyjnym, czyli nie-katolickim,  z zamiarem uczczenia w ten sposób Boga, na sposób niekatolicki".
To jest dokładnie to, przed czym stoimy. Naprawdę myślę, że biskupi i papież zamierzają czcić Boga  niekatolickim nabożeństwem, w którym uczestniczą. Nie sądzę, abym się mylił.

Taki udział jest zabroniony w każdej postaci - quo vis modo - bo to oznacza wyznanie fałszywej religii, a więc zaprzeczenie wiary katolickiej.
"Nie wolno ani się  modlić, ani  śpiewać, ani grać na organach w świątyni heretyckiej lub schizmatyckiej łącząc się z wiernymi, którzy odprawiają ich kult, nawet jeśli treść  śpiewu i modlitwy jest ortodoksyjna" .

To nie ja to napisałem. To jest wyraźnie napisane w Słowniku Prawa Kanonicznego przez kanonika Naz, który jest oficjalnym dokumentem, zawsze  uważanym w Kościele jako oficjalny i ważny komentarz.

"Ci, którzy w ten sposób aktywnie i formalnie uczestniczą w kulcie  niekatolików, uznawani są za wyznawców wiary tych ostatnich. Dlatego kanon 2316  uznaje ich za podejrzanych  o herezję, a jeśli wytrwają w niej,  są rzeczywistymi heretykami. "

Powtarzam, to nie ja to mówię. Dlaczego takie prawo Kościoła? Aby pomóc nam w praktyce pierwszego przykazania,  że wyznajemy naszą wiarę katolicką. Jeśli wyznajemy naszą wiarę katolicką, to niemożliwe, nie do pomyślenia jest wyznawanie innej wiary, innej religii. Ponieważ modląc się w  innej religii wyznajemy  cześć Boga, który jest wzywany przez ten kultu, kult fałszywej religii. Fałszywa religia to  jest czczenie fałszywego boga, boga, który jest konstrukcją umysłu, albo  jest jakimś idolem, ale  nie jest prawdziwym Bogiem. Jak chcecie żeby  Żydzi modlili się do prawdziwego Boga? Oni są formalnie i z założena  przeciwko Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi, od samego dnia Zmartwychwstania Naszego Pana. A nawet wcześniej, gdyż ukrzyżowaali Go, ale w quasi-oficjalny sposób, po Zmartwychwstaniu Pańskim. I  natychmiast zaczęli prześladować wyznawców Naszego Pana i to przez całe  wieki.

Jak możemy modlić się do prawdziwego Boga z Żydami? Kim jest nasz Pan Jezus Chrystus? Słowo Boże. On jest Bogiem. Mamy tylko jednego Boga: Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty, jednego Pana : Pana naszego Jezusa Chrystusa. To ewangeliści obficie  nam to przypominają. Jeśli więc ktoś jest przeciwny Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi [to], jak św. Jan mówi wyraźnie w listach: "Kto nie ma Syna, nie ma i Ojca. Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu. "

To normalne, że jest tylko jeden Bóg w trzech Osobach. Jeżeli jedna z osób jest zhańbiona, odrzucona, to nie można czcić pozostałych Osób, to jest niemożliwe. To niszczy Trójcę Przenajświętszą. Dlatego znieważając naszego Pana Jezusa Chrystusa, Żydzi znieważają Trójcę Przenajświętszą. Jak oni mogą modlić się do prawdziwego Boga? Nie ma innego Boga w Niebie, niż ten, którego znamy, o którym uczy nas nasza katolicka wiara.

Oto  sytuacja, w jakiej się znajdujemy. I nie wymyśliłem tego. To nie ja tak chcę, chciałbym umarzeć  za to, aby jej było. Oddałbym życie. Ale mamy do czynienia z taką sytuacją. Jak ją oceniać według naszej wiary, zgodnie z nauką Kościoła?

Jesteśmy naprawdę przed poważnym  dylematem, zbyt poważnym, który moim zdaniem nigdy nie istniał w Kościele: że ten, który jest na tronie Piotrowym, uczestniczy w kulcie fałszywych bogów. Nie sądzę, żeby coś takiego miało już miejsce w   historii Kościoła.

Jakie wnioski powinniśmy wyciągnąć, może za   kilka miesięcy, w stosunku do  tych powtarzających się relacji z fałszywymi religiami? Nie wiem. Zastanawiam się. Ale  jest możliwe, że bedziemy musieli wierzyć, że papież nie jest papieżem (1). Bo jak się wydaje na pierwszy rzut oka - nie mówię tego uroczyście i  formalnie - ale wydaje się, na pierwszy rzut oka – że to  jest niemożliwe, aby papież był publicznie i formalnie heretykiem. Nasz Pan obiecał być z nim,  zachować jego wiarę, utrzymać go w wierze. Jak ten, któremu Nasz Pan obiecał zachować go w wierze na zawsze bez możliwości błądzenia w  wierze,  może jednocześnie być publicznie heretykiem i prawie  apostatą?
To jest sprawa, która dotyczy was wszystkich, a  nie tylko mnie. Dlaczego nas  prześladowano, a  teraz jesteśmy traktowani jak ludzie niemalże z  poza Kościoła ? Ponieważ pozostaliśmy katolikami. Bo chcieliśmy pozostać katolikami. A teraz okazuje się, że ci ludzie coraz bardziej oddalają się od doktryny katolickiej i dlatego oddala się od nas. Co możemy  z tym zrobić? Podobnie jak Żydzi odeszli od naszego Pana. Odchodzą od Niego coraz bardziej, aż staną się zaprzysięgłymi wrogami Pana naszego Jezusa Chrystusa. A przecież powinni byli  wszyscy połączyć się z Naszym Panem,  wszyscy powinni iść  za Najświętszą Panienką i apostołami – oczywiście z wyjątkiem  Judasza - ale wszyscy uczniowie Naszego Pana, Żydzi, którzy nawrócili się do Pana i za Naszym Panem poszli (...).

Nota :

1. Następnie abp Lefebvre odrzucił hipotezę, że papież nie jest papieżem. Jednakże stawiał sobie takie pytanie, co samo w sobie nie jest doktrynalnie błędne. Dlatego właśnie nie można umieścić na równi  modernisty i sedewakantysty. Sedewakantysta ma wiarę. Modernista jej nie ma. Sedewakantyzm nie jest sam w sobie postawą godną potępieniam, ani schizmaycką, bo sedewakantyzm nadal jest przywiązany do zasady  władzy  Stolicy Piotrowej. Nasz blog nie jest sedewakantystyczny i uważa, że sedewakantyści sie mylą. Jednakże,  można  być dobrym katolikiem i być sedewakantystą. Biskup Fellay nie przestaje przedstawiać  sedewakantyzmu  jak strach na wróble, ale jest w błędzie, bo w konsekwencji zbliża go to  do modernistów, którzy są  bardzo niebezpieczni, bo heretycy.
W stosunku do  sedewakantyzmu  nasz blog zajmuje pozycję bp Tissier de Mallerais: patrz list  z dnia 28.02.2009 do księdza Schoonbroodta (2): nie jesteśmy [sedewakantystami], ale nie potępiamy ich, pod warunkiem, że nie prowadzi to do nadużyć, takich jak  stwierdzenie,  co robią  niektórzy sedewakantyści, że  FSSPX jest heretyckie i że byłoby grzechem pójść na mszę do FSSPX. W tym przypadku uważamy, że  sedewakantyzm przesadza i staje się niebezpieczny.

2. List biskupa Tissier de Mallerais do księdza Schoonbroodt z dnia 28 lutego  2009 :

Ecône, dnia 28 lutego 2009
Księżę Proboszczu,
Księdza list z dnia  25 lutego otrzymałem i zapoznałem się z nim po powrocie ze Stanów Zjednoczonych. (...)
Drogi Księże, rozumiem, że dobry kapłan, a także wierni mogą mieć  wątpliwości co do ‘’ważności ‘’ papieża takiego jak Jan Paweł II i Benedykt XVI; czy arcybiskup Lefebvre ich czasem nie miał? Ale nie bardziej niż nasz czcigodny założyciel, nie chcę z tej wątpliwości robić głównego problemu, ani uzasadniać  nią mojego działania.
Moje działanie w całości   oparte jest na obowiązku walki o wiarę, według św. Pawła. Co do tego, kto zajmuje tron Piorowy w Rzymie, ponieważ ''istnieje wątpliwość,  działa ona na korzyść possidens, ponieważ argumenty sedewakantystyczne nie są akceptowane przez większość katolickiej tradycji, musimy zastosować się do kanonu 209 "in dubio positivo... juridictionem supplet Ecclesia pro fors tum externo tum interno’’. Dlaczego  FSSPX  utrzymuje stosunki z Benedyktem XVI? Na pewno nie po to by przyjmować jego  błędy, ale aby go nawracać.
Proszę przyjąć Księżę proboszczu, zapewnienie o moim  oddaniu  Naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi, 




sobota, 26 stycznia 2013

Cytaty z abp M. Lefebvre’a, część 2, wyjątki z konferencji z 13 grudnia 1984 w kościele Św. Mikołaja, Paryż



Cytaty z abp M. Lefebvre’a - część 2


Wyjątki z konferencji z 13 grudnia 1984 w kościele Św. Mikołaja, Paryż

(...) I to jest kolejne wielkie doświadczenie, z powodu którego wszyscy cierpimy, to jest doświadczenie  Kościoła, bo w końcu trzeba przyznać,  że zewnętrzna  sytuacja i w pewien sposób  sytuacja prawna (prawna przynajmniej w dosłownym sensie prawa), hm, ona nie jest normalna,  to prawda. Nie mamy więc  normalnych stosunków z biskupami, kapłanami, którzy są wokół nas i również prowadzą  apostolskie działania – jakie to jest  apostolstwo? - ależ to są księża, którzy nadal są w parafiach; stosunki z nimi nie są oczywiście relacjami jakie normalnie powinniśmy mieć w Świętym Kościele.  A więc nie ma normalnych stosunków z biskupem, nie ma normalnych stosunków z kapłanami wokoł nas,  nie ma normalnych relacji z siostrami zakonnymi i z większością  wiernych oraz z samym Rzymem. To jest straszne doświadczenie, okropne, bo jest nienormalne. Lecz anomalia nie od nas pochodzi;  ona pochodzi od nich, od tych wszystkich, którzy nie podążali za  tradycją Kościoła, którzy ostatecznie sami  ustawili się poza prawem, poza Wiarą, tak, nawet poza Wiarą. Ale tak czy inaczej, jesteśmy przekonani, że  to oni nie mają racji, to oni zmienili kurs,  zerwali z tradycją Kościoła, wpadli w nowinki, jesteśmy tego pewni ; dlatego nie dołączamy do nich, nie możemy z nimi współpracować, nie możemy pracować z ludźmi, którzy odchodzą od ducha Kościoła,  tradycji Kościoła. (.. .)

Kto nie ma Jezusa Chrystusa, mówi św. Jan, nie ma Ojca. Nie ma się Ojca, jeśli nie ma się naszego Pana Jezusa Chrystusa. Tę wojnę założyli  Żydzi, a  nadal trwa w masonerii, szatan  kieruje nią na wszelkie sposoby.
Tak więc dochodzimy do zdrady, zdrady katolików na skutek liberalizmu. Liberałowie to ci, którzy idą na kompromis z tymi ludźmi, z tymi, którzy głoszą  prawa człowieka do wolności i niezależności od Boga. Rzeczywiście, wolność religijna nie jest niczym innym niż jednym z artykułów Konstytucji Praw Człowieka, głoszeniem  Praw Człowieka, a nawet ekumenizm jest konsekwencją wolności religijnej, "równości", tej równości, która  rujnuje całą   naturę przez Boga tworzoną.

My nie rodzimy się równi. Bez wątpienia jesteśmy równi pod względem naszej natury, ale Bóg chciał abyśmy byli   nierówni pod względem naszych talentów, naszych darów jakie otrzymaliśmy od Niego dla organizowania naszego społeczeństwa tak, aby panował w nim chrześcijański porządek, chrześcijańska  hierarchia. Nierówność ta jest zasadniczo w naturze chcianej  przez Boga, tym samym prywatna własność, ktora oczywiście powoduje  nierówność,  jest wolą Boga, wszystkie te rzeczy są chciane przez Boga.

Ale liberalizm zawarł pakt z szatańskimi ideami świata  w buncie przeciwko Bogu i przeciwko wszystkim  prawom, które Bóg stworzył, naturalnym i nadprzyrodzonym. Liberalizm chce połączyć się z  tymi ludźmi i dlatego zgadza się na te zasady. A więc my, którzy właśnie chcemy uratować i  przywrócić  tę zależność od Boga i naszego Pana Jezusa Chrystusa w nas, wokół nas, za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, z panowaniem Najświętszej Maryi Panny,  buntujemy się przeciwko tym, którzy nie chcą zależności od Boga, uzależnienia od Pana  Jezusa Chrystusa oraz przeciwko tym, którzy rujnują poddanie się naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi.
A to jest właśnie to, co teraz robią ludzie  Kościoła, widzimy to na własne oczy, to jest oczywiste, wszędzie. Od Soboru liberalizm wszedł do najważnieszych miejsc w Kościele, od   papieża do rzymskich kardynałów, do Kurii.
Liberalizm znajduje się w Kościele, a więc jest to kompromis duchownych z ludźmi szatana,  nie otwarty pakt, już nie walka z szatanem, ani z tymi, którzy głoszą niezależność od Boga, to się skończyło ; ten pakt  został otwarcie i publicznie podpisany z okazji Soboru [podpisany] z masonami,  protestantami,  komunistami. Jesteśmy świadkami małżeństwa, małżeńskiego i odrażającego cudzołóstwa między ludźmi Kościoła i rewolucją  ideii,  które postępują  przeciwko Bogu i naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi, przeciwko Jego rządom. To jest ohydne.

I to się potwierdzilo  bardzo niedawno w wywiadzie kardynała Ratzingera, w opublikowanym na 14 stronach wywiadzie. Wkrótce, w styczniu, ukaże się książka na temat tego wielodniowego wywiadu. Osoba, która przeprowadziła wywiad zamierza wydać książkę. Myślę, że powtórzone tu zdanie zgłoszone przez tę osobę (jest to konferencja z kardynałem Ratzingerem) na pewno będzie podane. To [zdanie] ma ogromne znaczenie. Chociaż są dobre rzeczy w tym wywiadzie, są  też w wypowiedziach kardynała Ratzingera rzeczy radykalnie  złe, które wskazują  na powagę obecnej sytuacji, zwłaszcza gdy wiemy, że  w końcu kardynał stoi na czele Kongregacji o nazwie "Doktryny i Wiary’’ (niestety nie jest to już Święte Oficjum).

Oto zdanie na stronie 72 włoskiego magazynu:
“A więc nieco zaniepokojony mówię do Kardynała – opowiada prowadzący wywiad – czy rzeczywiście sytuacja w Kościele się zmieniła ?
"Tak" (odpowiedź jest pełna powagi) tak, "w latach 60-tych chodziło o przyjęcie  najlepszych  wartości wyrażonych podczas dwóch wieków liberalnej kultury. (Oto jaki był  problem lat 60-tych.) I rzeczywiście, istnieją wartości, które, mimo że narodziły się poza Kościołem (przerażające są takie bzdury:  które narodziły się poza Kościołem!) mogą znaleźć swoje miejsce, (obecnie), pod warunkiem, że są "depurati et correcti" (co to ma znaczyć? W każdym razie same wartości mogą  znaleźć swoje miejsce) ‘’nella sua visione del mondo - w wizji Kościoła na temat  świata "(to jest straszne, przerażające)  "E questo  si è fatto – i to już się stało’’. Stało się, to już wg. niego zrobione,  sprawa załatwiona, koniec. Kościół podczas lat   60-tych, a więc praktycznie podczas trwania Soboru, wzbogacił się o wartości, które przyszły z  zewnątrz Kościoła, z liberalnej kultury - "due secoli’’ - dwa wieki liberalnej kultury. Jest oczywiste, że to są prawa człowieka, to  jest wolność religijna, to jest ekumenizm.To jest szatańskie.
A węc Kardynał powiedział: "questo si è fatto" – to jest zrobione, to sprawa załatwiona, osiągnięta. "Ale,"  dodaje, teraz klimat jest nieco inny,  ‘’empire è molto peggiorato rispetto a quello che  giustificava un ottimismo forse ingenuo” - ale teraz klimat jest gorszy, "peggiorato" -pogorszył się w porównaniu z czasami, w których  możliwy był  (prawdziwy), dość naiwny optymizm.  A więc teraz "Bisogna quindi cercare nuovi equilibri" - Teraz musimy dążyć do nowej równowagi."

On nie powiedział, że trzeba usunąć te zasady, te wartości, które pochodzą z liberalnej kultury, ale należy próbować  znaleźć nową równowagę. Ta nowa równowaga to jest Opus Dei. Równowaga  Opus Dei jest poza tradycjonalizmem, na  zewnątrz pobożności, na  zewnątrz religijnej dyscypliny,  i z liberalnymi ideami. Zachowujemy  liberalne idee. Mowy nie ma o usunięciu liberalnych ideii. Mowy nie ma o walce z prawami człowieka,  o walce przeciwko ekumenizmowi i przeciwko wolności religijnej, która  jest oczywiście podstawowym prawem człowieka, oczywiście, narażając go na zewnętrzny temperament.[od tł: ostatnie pół zdania, tłumaczenie niepewne]

Więc myślę, że powinniśmy oceniać  wszystkie  obecne działania  Rzymu w tej  perspektywie, w kontekście kardynała Ratzingera, jako że jest jego rzecznikiem: zachować liberalne idee,  nie ma mowy o  zmianie podstawowych  nowych zasad, jakie nabyliśmy w latach 60-tych, a które są  obecnie dla Kościoła faktem dokonanym. Idee liberalne, pewne liberalne idee, mogą być częścią wizji  Kościoła na temat świata, ale jednak musimy uzyskać pewną równowagę. A więc, aby osignąć tę równowagę trzeba trochę uderzyć w teologię wyzwolenia, przy okazji   katechizmu  uderzyć nieco we francuskich  biskupów, należy dać  tym, którzy naprawdę tęsknią za starą Mszą małą satysfakcję, przy okazji,  sporadycznie, i  już.  To samo dla  teologii wyzwolenia, nie porzuca się  zasady, bo jak oni mówią w swoich dokumentach, istnieje możliwa teologia wyzwolenia, teologia wyzwolenia dla ubogich, która nie jest ni więcej, ni mniej  rozwiązaniem marksistowskim, ale nie należy posunąć się do  marksistowskich rozwiązań  wyzwolenia. Oni są, siła faktu, w pełnej sprzeczności. Nie mogą ciągle pozostawać w sprzeczności.

Ostatecznie, robią wrażenie, że chcą powrócić do tradycji, ale nie mają takiej  woli, nie chcą jej i ostatecznie akceptują  wnioski  tych wszystkich fałszywych teologów i tych wszystkich fałszywych biskupów, którzy są rewolucjonistami, którzy ostatecznie robią rewolucję.
W takiej właśnie jesteśmy teraz sytuacji. To bardzo jasno widać w  tym wywiadzie kardynała Ratzingera. Myślę, że to spojrzenie powinno nas w obecnej sytuacji prowadzić. Nie możemy robić sobie iluzji, że to obecne małe przyhamowanie ekscesów na prawo i lewo, to dla nas świadectwo  pełnego powrotu do tradycji. To nieprawda, to nieprawda. Oni zawsze są liberalnymi umysłami. To w dalszym ciągu  liberałowie  kontrolują Rzym i nadal pozostają liberałami (...)

Cóż, myślę, że powiedziałem to, co chciałem wam powiedzieć i  podać wam  pewną linię postępowania podczas bieżących wydarzeń, które może się nawet przyspieszą. Być może będą   inne przejawy pewnego  hamowania Watykanu;  i moim zdaniem, przyłączać się teraz, jest dla nas  bardzo, bardzo niebezpieczne. Nie, dla przyłączenia, nie,  dla przyłączenia do   kościelnych liberałów,  którzy rządzą teraz Kościołem,  i którzy są  liberałami, nie może być przyłączenia do nich. Jak tylko się przyłączymy, to przyłączenie będzie zgodą na liberalne zasady. Nie możemy tego zrobić, nawet jeśli daje nam się satysfakcję w postaci  Mszy świętego Piusa V, pewną  satysfakcję i pewne uznanie, pewne włączenie [w diecezję], które ewentualnie może  być wam proponowane. Jakiś biskup może wam powiedzieć "włączam cię do  mojej diecezji, daję ci Mszę św Piusa V, będziesz ją odprawiał, ale  oczywiście będzie się odprawiać też nową mszę. Będziesz musiał  zgodzić się na komunię na rękę, wiesz, taki jest teraz zwyczaj. Będziesz musiał odprawiać mszę twarzą do ludu, bo ludzie są do tego przyzwyczajeni. Wiesz, że nie możemy zrobić inaczej. I wreszcie, musisz przede wszystkim zaakceptować Sobór, nieprawdaż, ze wszystkimi konsekwencjami jakie z niego wynikaja, z jego ideami ... "

To jest niemożliwe,  nie można iść na kompromis! Niech nam wszystko oddadzą. Niech zostawią  swój liberalizm, niech powrócą do rzeczywistej prawdy Kościoła, do wiary Kościoła, do  podstawowych  zasad Kościoła, do  całkowitego uzależnienia  społeczeństw, rodzin i osób od  naszego Pana Jezusa Chrystusa. W tym samym czasie, niech nam dadzą  Mszę wszechczasów. A więc, [powiemy], bardzo dobrze, całkowicie się zgadzamy. Wtedy nastąpi idealne porozumienie i będziemy mogli zostać uznani  i nie będziemy mieć  więcej skrupułów.
Ale dopóki  mamy do czynienia z ludźmi, którzy zawarli ten pakt z diabłem, z  liberalnymi ideami, nie możemy mieć żadnego zaufania. Oni nas przyciągną krok za krokiem, będą starali się wciągnąć nas w ich pułapki, dopóki nie odejdą sami od fałszywych ideii. Więc moim zdaniem, nie ma mowy o robieniu czegokolwiek. Ci, którzy będą mieli skłonność do  zaakceptowania,  w końcu zostaną poddani przetworzeniu.

Widzieliśmy to u wszystkich seminarzystów i wszystkich tych, którzy nas opuścili  i udali się do Rzymu, i przed którymi roztaczano piękne obietnice, że " dla was zachowamy  Mszę św Piusa V". Stopniowo przeciągnięto ich na swoją strone i przetworzono.  To było ‘’wóz, albo przewóz’’. Przyjęli wszystkie nowości. Jesteśmy teraz w nowym okresie,  na nowym etapie i znowy próbuje się nas zwabić pewnymi tradycyjnymi aspektami, chociaż  w zasadzie jesteśmy marginalizowani, jak mówią, na skutek Dekretu ! To nas nie dotyczy, ponieważ należymy do tych, którzy nie akceptują bezgranicznie Soboru  i nie akceptują nowej mszy. Więc to nie jest  dla nas, ale to nie ma znaczenia, oni szukają i już udało im się przyciągnąć niektórych z nas, jak np. księdza Normandin’a  z Kanady, który  przyjął zasadę Nowej Mszy!  Za co dano mu Mszę Piusa V, otrzymał parafię, voila!  Jest jeszcze Ojciec Bleau, ksiądz Le Pivain i wielu innych, których  przyciągają biskupi. Biskupi są bardzo szczęśliwi jeżeli mają  kilku kapłanów, którzy kiedyś byli tradycjonalistami i zgadzają się na małą  umowę, zresztą,  najwyraźniej bardzo umiarkowaną, ale teraz można ich zanurzyć w środowisku mającym liberalne idee, i gdzie odprawiają nową mszę.

Musimy  więc  ostrzec naszych wiernych, żeby nie dali się nabrać, aby i oni  nie dali się pochwycić przez zewnętrzny aspekt tradycyjnej reformy, który nieuchronnie doprowadzi ich do przyjęcia liberalizmu i ideii liberalnych.