niedziela, 21 października 2012

List księdza Trincado do bp Fellaya, oddany do rąk własnych 13go października 2012.


List księdza Trincado do bp Fellaya, oddany do rąk
własnych 13go  października 2012
 
 

Biskup Fellay udzielił,  w sobote, 13.10.12., audiencji księdzu Trincado, który wręczył mu niżej zamieszczony list.  Do rozmowy dołączył ksiądz Bouchacourt. O godzinie  15:10 ksiądz Trincado został ponownie wezwany  i w obecności bp Fellaya i przeora,  ksiądz Bouchacourt wręczył mu upomnienie kanoniczne wszczynające procedurę wydalenia uzasadnioną głównie publikacją listu wysłanego do księdza Chazala. Ksiądz Trincado napomniał, że list  opublikowano omyłkowo. Oświadczył jednak, że nie wycofuje treści w nim zawartej.  
Nota redakcji : Blog Avec l’Immaculée (a za nim jego polska sekcja Z Niepokalaną) nie popełnił nieostrożności, ani niedyskrecji, ponieważ kuriel, o którym mowa, już wcześniej publikowano na  co najmniej trzech innych portalach.
Publikacja poniżej podanego listu na Avec l’Immaculée (a więc i na Z Niepokalana) została bezpośrednio uzgodniona z księdzem René Miguel Trincado Cvjetkovic’em.
 

Mendoza, 12 październik 2012

Do Jego Najprzewielebniejszej Ekscelencji, Biskupa Bernard Fellay’a

 

Ekscelencjo,

Listem tym, pragnę, z całym szacunkiem dla Waszej Ekscelencji, wyrazić moje głębokie zaniepokojenie obecnym stanem naszej kongregacji i jej przyszłością.

Od połowy tego roku,  Bractwo jest w charakterystycznym stanie podziału i głębokiego kryzysu zaufania do władzy od wewnątrz, a na zewnątrz zauważa się  istotne osłabienie naszych sił w obronie wiary i rosnącą dyskredytację. W rzeczywistości panuje  w naszej kongregacji  inna atmosfera, zdecydowanie różna od tej, do której byliśmy przyzwyczajeni ; zaistniały  wśród nas zamieszanie, niezgoda, strach, nieufność i donosicielstwo.  

To wewnętrzne załamanie   wpływa na cała kongregację, począwszy od naszych biskupówm aż do świeckich wiernych ;  to  najpoważniejszy, ogólny  i głęboki kryzys, jaki kiedykolwiek zaistniał w ciagu 42 lat  życia Bractwa. Złamanie jest związane ze sposobem w jaki  Ekscelencja prowadzi toczące się negocjacje z liberalnym Rzymem. Tajemnica jaka ogarnęła te rozmowy, pociągnęła za sobą cała  serię wyraźnie przewidywalnych niebezpieczeństw, ale Ekscelencja nie podjęła skutecznych środków przeciwdziałania im. W tych okolicznościach, niektórzy członkowie kongregacji, zmęczeni  długa walką, lub ulegający dominującym tendencjom liberalnym, poparła ideę porozumienia z modernistycznym Rzymem, podczas gdy inni, nie pochwalają jej, uważając za nierozsądne  założenie, że poddając Tradycję władzy  liberałów, Kościół wyjdzie ze strasznego kryzysu, którego doświadcza od czasu pamiętnego Soboru Watykańskiego II. Ktoś może zapytać: Jaka byłaby korzyść  z kanonicznego uregulowania w obecnej sytuacji? Czy jesteśmy winni w oczach Boga pozostając przez cztery dekady na marginesie oficjalnej struktury zdominowanej, bez żadnej przeciwwagi,  przez modernistów? Czy rozsądne jest staranie się o poddanie się  liberalnym władzom, których celem jest doprowadzenie nas do Soboru Watykanskiego II? Czy to nie jest krok wyraźnie samobójczy ? A może obecny papież przestał być prawdziwym liberałem? Czy niektóre ostatnie nominacje  Ojca Świętego, jak ta kardynała Müllera, nie świadczą o irracjonalności oddania się  w ręce obecnego Rzymu ?

Mało istotne czy inicjatywa tego porozumienia pochodzi z Watykanu, czy  od naszych przełożonych, ponieważ samo przyjęcie możliwości pokoju - absolutnie fałszywego i niesprawiedliwego - z tymi, którzy nadal  niszczą Kościół, jest czystą i bardzo niebezpieczną  iluzją. Twierdzi się, że protokół  z 1988 byłby  precedensem dla tego porozumienia, ale jest wręcz przeciwnie, bo jeśli chodzi o branie przykładu, musimy naśladować świętych mężów w ich sukcesach, a nie w ich błędach, a my wiemy, że abp Lefebvre  wyraźnie i szybko wycofał swój błąd i  przejsciowy zamiar uregulowania statutu kongregacji poddając ją  władzy modernistycznej hierarchii (patrz: list do Ojca Świętego, 6.02.88).  Musimy trzymać się jego jedynej i ostatecznej woli, a nie tymczasowego pragnienia, które zostało wyraźnie, jednoznaczne i trwale odwołane.

W sprawach dotyczących negocjacji z Rzymem, Ekscelencja często ucieka się do stosowania niejasnych sformułowań. Tym sposobem dwuznaczność nabyła w FSSPX obywatelskie prawo. Ten nowy sposób mówienia do modernistów i świata, jest, między innymi, dla wielu tradycjonalistów poważnym skandalem. Nie ulega wątpliwości, że w obecnych okolicznościach stopniowego wygasania wiary, wielkim obowiązkiem jest, wyrażana w słowach jasnych i precyzyjnych, obrona prawdy przed niszczycielami katolickiej religii. Pierwsza miłość jest prawdą. Diabeł wykorzystał dwuznaczność dla swojego wielkiego zwycięstwa nazwanego  Sobór Watykański II, a teraz my będziemy walczyć z dwuznacznością potegując dwuznaczności ?  Ekscelencja jednak zdecydował się rozcieńczyć i wymieszać w dwuznacznych określeniach  wiele prawd, a  szczególnie, kategoryczne i od 42 lat wyrażane przez nas,  potępienie soboru, soboru będącego główną przyczyną obecnego, strasznego stanu generalnej apostazji pociagającej za sobą potępienie wielu dusz. Niejasności Ekscelencji spowodowały, co było absolutnie do przewidzenia, wiele plotek, których zdementowania Ekscelencja nie uważał za stosowne.

W FSSPX pojawił się  "nowy styl", ale nie tylko na poziomie  słów. Jego charakterystyczne cechy  to : niejednoznaczność, dyplomacja, sekret, niezdecydowanie i nieśmiałość. Ta poważna zmiana podważa naszą walkę z trującymi Kościół błędami i  wilkami w owczej skórze rozprzestrzeniającymi je, a rownócześnie, zaniechaliśmy przypominania podstaw : nie jesteśmy już Kongregacją Kapłanów "tak, tak, nie, nie",  jak nakazał Chrystus, kapłanów nazywających  rzeczy po imieniu bez względu na to co się dzieje i co się stanie.

Ekscelencja rządzi w sposób  autorytarny w stosunku do  podwładnych i nazbyt delikatny i protekcjonalny w stosunku do wrogów. Ma to destrukcyjny wpływ na wszystkie poziomy życia Bractwa. Żołnierze idą za generałem na dobre i złe. Dlatego stara postawa pezpośredniej wojny, odważna i zdecydowana przeciw wrogom Chrystusa, jaką podziwialiśmy u naszych kapłanów, ustąpiła miejsca dyplomatycznej kalkulacji, bojaźni, zniechęceniu, a nawet tchórzostwu.

Przykładem jest deklaracja Kapituły z lipca, z okresu, w którym cały Kościół uważnie się nam przyglądał. Ta deklaracja  nie jest pozbawiona pewnej  dwuznaczności i pewnego osłabienia. Niedawno opublikowane sześć warunków dla regularyzacji, są wyraźnie niewystarczające, a także wskazują na pewne osłabienie w stosunku do  modernistycznego Rzymu. W tej niefortunnej sytuacji, szczególne szkody poniosło zaufanie między członkami zgromadzenia. Jak można ufać Przełożonemu,  który odrzucił rady i ostrzeżenia  pozostałych biskupów i naszego Założyciela?  W maju czytaliśmy korespondencję między czterema biskupami, w której Ekscelencja, w celu osiągnięcia porozumienia z Rzymem,  próbuje narzucić swoją opinię  trzem pozostałym biskupom. Pismem z dnia 7 kwietnia trzej biskupi ostrzgają Radę Generalną : "Ekscelencjo, Kapłani, prosimy uważać,  prowadzicie Bractwo do punktu, z którego nie będzie mogło się wycofać, w kierunku głębokiego nieodwracalnego podziału, a jeśli osiągniecie takie porozumienie, [prowadzicie je] w kierunku  silnych niszczących wpływów, którym [Bractwu] nie uda się  oprzeć. Do tej pory biskupi Bractwa chronili je, właśnie dlatego, że abp Lefebvre odmówił praktycznego porozumienia. Ponieważ sytuacja nie zmieniła się znacząco, ponieważ warunek wydany przez Kapitułę z 2006 w żaden sposób nie zrealizował się  (doktrynalana zmiana Rzymu, która pozwoliłaby na praktyczne porozumienie), niech Ekscelencja nadal słucha  naszego Założyciela. »

Pomimo tych słów, Ekscelencja kontynuował próby osiągnięcia porozumienia z Rzymem.

Kilka miesięcy wcześniej [od red: Albano] biskup Galarreta  również jasno ostrzegał Ekselencje przed przewidywalnymi konsekwencjami dalszego kontynuowania  jego   intencji : "Podążanie w  kierunku praktycznego porozumienia będzie  zaprzeczeniem  naszego słowa i  naszych zobowiązań w stosunku do  naszych księży i wiernych,  do Rzymu i  w oczach wszystkich innych. [...] Takie działanie wykazywałoby poważną dyplomatyczną słabość  Bractwa, a prawdę mówiąc, nawet więcej niż dyplomatyczną. Byłoby brakiem spójności, uczciwości i zdecydowania, co spowodowałoby utratę wiarygodności i autorytetu moralnego jakimi się cieszymy. " 

Ale Wasza Ekscelencja nie słuchał biskupa Galarreta.

Ekscelencja nie wziął pod uwagę  ostrzeżeń współbraci, ale nadal prowadził łódź na rafy umowy. Jeśli ostatecznie [umowa]nie została podpisana, to tylko z powodu papieża, który, o dziwo, wzmógł wymagania w odniesieniu do tego co  Ekscelencja gotów był przyjąć. (patrz: bp Tissier de Mallerais konferencyjna z 16. 09. 12) Dziś ponosimy przewidywalne, poważne i być może nieodwracalne skutki takiej  upartej i  niezrozumiałej postawy.

Ekscelencjo, jeśli wydaje się zaskakujące, że Ekscelencja zdecydował się zignorować najwyraźniej jednogłośnie wypowiadających się współbraci, o wiele gorsze i bardziej niepokojące jest stwierdzenie Ekscelencji, że wola  modernistycznego Rzymu ważniejsza jest niż dobro Bractwa św Piusa X : "Dla wspólnego dobra Bractwa, wolelibyśmy zdecydowanie obecne, posrednie statu quo, ale wyraźnie Rzym już  nie toleruje [tego]" (Odpowiedź trzem biskupom, 14.04.14) Czytaj : Liberałowie i modernistyczny Rzym, dłużej nie toleruje [tego].

W konsekwencji, w związku z powyższym i biorąc pod uwagę, że :

 1)  FSSPX  przechodzi kryzys spowodowany wadliwym sprawowaniem władzy, która nie podjęła inicjatywy zapobieżenia łatwo przewidywalnemu złu, którego  dziś żałujemy,

2)  trwając, sytuacja ta stopniowo nas niszczy  nie wymagając jakiegokolwiek porozumienia z Rzymem, jako członek tej kongregacji, z szacunkiem proszę Ekscelencję, dla dobra Kościoła,dobra Bractwa i dla własnego  dobra Ekscelencji, aby zrezygnował  ze stanowiska Przełożonego Generalnego, jak tylko będzie to możliwe.

Jedynie wymiana istniejących władz na inne, dalekowzroczne i szczególnie sumiennie spełniające swój obowiązek  utrzymania naszej jedności i  ducha charakterycznych dla  naszego Zgromadzenia, pozwoli, aby FSSPX odnalazło właściwą i świętą drogę, którą prowadził je  arcybiskup Lefebvre.  

Proszę, Przewielebna Ekscelencjo, przyjąć wyrazy mojego najgłębszego szacunku w Chrystusie,

Ksiadz René Miguel Trincado Cvjetkovic